Jesteś tutaj: Strona główna » Baza Wiedzy » ZDROWIE » Aneta Zając - eko gwiazda E!stilo Magazine

Aneta Zając - eko gwiazda E!stilo Magazine

Brawurowo wygrała „Taniec z gwiazdami”. Mimo że jest jedną z najpopularniejszych gwiazd w Polsce, czarująca i wspaniałą, pozostaje skromna i tajemnicza. Rozmowa Magazynu E!stilo z Anetą Zając o wychowywaniu dzieci w duchu ekologii. 

Wyspałaś się dziś?

Aura trochę dziś nie sprzyja temu, żeby być wypoczętą, pada deszcz, jest zimno i jakoś tak jesiennie. Ale zauważyłam ostatnio, że nawet 4 godziny snu wystarczają mi, żeby czuć się wyspaną – przy dzieciach człowiek się do tego po prostu przyzwyczaja.

 

 

Ty masz bliźniaki, snu jest mniej, za to pracy dużo. Czy jest Ci ciężej niż kobietom, które mają jedno dziecko?

Jedno dziecko to dla mnie historia znana tylko z opowieści koleżanek. Dla mnie naturalny jest fakt, że w domu jest dwójka maluchów i nie wiem, o ile łatwiej czy trudniej mi jest. Chłopcy robią wszystko razem, inspirują się razem do wielu rzeczy, do łobuzowania też, ale to jest fajne. Więcej mam na pewno tłumaczenia, bo jak już jednemu mówię, dlaczego idę do pracy i musi pobyć chwilę beze mnie, to muszę to zaraz zrobić z drugim i rozmowa zaczyna się od początku. Ale nie jest źle, już prawie tak umiem się zorganizować, żeby wszystko ogarnąć. Choć muszę przyznać, że często się spóźniam – chłopcy nie zawsze dają mi wyjść z domu o tej godzinie, o której planuję.

 

Byłaś zaskoczona, kiedy dowiedziałaś się, że urodzisz bliźniaki?

Tak! Kompletnie się nie spodziewałam ciąży bliźniaczej. Początkowo czułam nawet lekką obawę przed tym, jak to będzie. Nie wiedziałam co mnie czeka, a dodatkowo dowiedziałam się, że mnoga ciąża jest ciążą wysokiego ryzyka, więc doszedł stres o zdrowie dzieci. Muszę jednak przyznać, że szok szybko minął, pomyślałam sobie, że fajnie mieć od razu dwójkę dzieci i trzeba myśleć pozytywnie. Całą ciążę funkcjonowałam więc normalnie. 

 

Ciąża to cudowny, a zarazem ciężki czas dla organizmu kobiety, jak go wspominasz?

Mogłoby się wydawać, że skoro ciąża była bliźniacza to i dolegliwości powinny być zdwojone, ale nic z tych rzeczy. Czułam się naprawdę dobrze i ominęły mnie wszelkie ciążowe przypadłości, jedyne co mi przychodzi do głowy to fakt, że byłam ciągle zmęczona i wszędzie zasypiałam. Śmieję się, że odespałam te wszystkie noce, które były przede mną.

 

A praca, zmęczenie Ci nie przeszkadzało?

Muszę przyznać, że miałam bardzo komfortowe warunki na planie. Produkcja serialu „Pierwsza Miłość” dbała o to, żebym się nie przemęczała i dzięki temu mogłam pracować aż do 7 miesiąca.

 

Na planie serialu pojawiłaś się już 4 miesiące po porodzie, łatwo było zostawić synków w domu i wrócić do pracy?

Faktycznie dość szybko wróciłam do grania i bardzo tęskniłam za dziećmi. Każdą wolną chwilę między ujęciami poświęcałam i nadal poświęcam na telefon, żeby się dowiedzieć, czy wszystko u nich ok. 

 

Jak wygląda Twój dzień z dziećmi, jak spędzacie czas?

Każdy dzień spędzony z synami jest inny, stałe są jedynie pory posiłków i popołudniowa drzemka. Mieszkam w pobliżu Łazienek, więc znamy już prawie każdy zakątek parku. Najbardziej lubię patrzeć na nich w czasie zabaw z innymi dziećmi. Zastanawiam się wtedy, czy sobie poradzą w dorosłym życiu i jakimi będą osobami, jak dorosną. Jedno już wiem na pewno, każde z moich dzieci ma inny charakter, na szczęście obaj to pogodni i mający swoje zdanie faceci. 

 

Stawiasz na kreatywne zabawy przedmiotami codziennego użytku, czy raczej ufasz dostępnym na rynku zabawkom?

Moi Panowie chętnie pomagają mi w rozpakowywaniu zakupów, słyszą przy tym wiele komplementów, co bardzo lubią, ale tak naprawdę czekają na puste torebki, aby się nimi bawić. Zawsze jest przy tym wiele śmiechu. Są teraz na etapie poznawania świata, więc preferuję zabawki edukacyjne i takie staram się im kupować. Dla dziadków pozostawiam całą ofertę motoryzacyjną. Chłopcy są entuzjastami aut. Jak widzisz, każdy z nas dostarcza im innych zabawek, a oni kreują z nich swoją przestrzeń zabaw.

Czym jest dla Ciebie eko wychowanie?

Eko wychowanie kojarzy mi się z naturą, z chęcią  jak najbliższego z nią obcowania, bez ingerencji współczesnych ulepszaczy, to taki świadomy wybór nowoczesnych, dzisiejszych mam. Staram się, aby to, co podaję moim synkom było dla nich zdrowe. Całkiem nie wyeliminuję chemii, ale ograniczam ją do minimum, czytam etykiety ze składem, mam też swoje stałe sklepy. Szybko przekonałam się do chusty, synowie tak noszeni szybko się uspokajali, a ja miałam obie ręce wolne. Naprawdę polecam, jeszcze dziś zdarza mi się tak ich nosić. Trafiłam na lekarza, który leczy synów bańkami, ziołowymi lekami, staram się unikać antybiotyków. Rewolucją było również pranie w indyjskich orzechach piorących. To tak naprawdę nie orzechy, ale ich łupiny, pienią się jak mydło. Koszt takich orzechów jest dość wysoki, ale świadomość, że przyczyniam się do ekologicznych odpadów z naszego prania, nie pozwala mi wrócić do płynów tradycyjnych. Są jednak rzeczy, których nie byłam w stanie zaakceptować, jak na przykład pieluchy tetrowe. Pamiętaj, że mam dwójkę synów, więc i potrzeby pieluszkowe są podwójne.

 

Czy da się podzielić miłość między dwójkę takich małych dzieci?

Takiej miłości się nie dzieli, taką miłość się mnoży razy dwa! Od początku nosiłam ich obydwu na rękach i dawałam tyle samo miłości – nawet teraz, choć ważą już swoje, oboje na mnie wskakują.

 

Przy dzieciach pomagają Ci rodzice, ale jak poradzić sobie z tym, że kiedy Twój synek robi pierwszy krok albo właśnie powiedział swoje pierwsze słowo nie ma przy Tobie ich ojca, z którym możesz dzielić te chwile?

Nauczyłam się dzielić radość nie z jedną, a gronem osób.
W takich chwilach najczęściej obdzwaniam całą rodzinę – jednych i drugich dziadków, ciocie i wujków. Trochę tych bliskich osób jest, więc zdążę się nacieszyć, zanim z wszystkimi porozmawiam.

 

Co robisz, żeby nie było dla Twoich dzieci bolesne to, że wychowują się w niepełnej rodzinie?

Na razie przede wszystkim obserwuję. Staram się dostrzegać, czego potrzebują i im to dawać. Chłopcy są jeszcze mali i nie zadają pytań, więc specjalnie im nie tłumaczę sytuacji
w jakiej się znaleźli. Dla nich fakt, że mieszkają jedynie z mamą jest naturalną sprawą, ale wiem, że niedługo pytania się zaczną. Wydaje mi się, że najważniejsze jest, aby wiedzieli jak bardzo są kochani, nie tylko przeze mnie, ale przez wszystkich, którzy ich otaczają.

 

Ty wychowałaś się w szczęśliwej i dużej rodzinie, nie boisz się, że Twoi synowie coś tracą?

Na pewno, ale trzeba się dostosować do tej sytuacji. Staram się, żeby pomimo tego co się dzieje, byli otaczani rodziną. Dziadkowie mogą się cieszyć wnukami w pełnym wymiarze godzin i myślę, że obie strony na tym korzystają. Może święta nie będą takie, jak pamiętam ze swojego dzieciństwa, ale na pewno będzie rodzinnie, tylko w trochę inny sposób.

 

Odkąd urodziłaś Michała i Roberta jesteś na świeczniku, czujesz, że jesteś rozliczana ze swoich decyzji macierzyńskich?

Nie myślę o tym. Wychowuję swoje dzieci najlepiej jak umiem, a jak przeczytam w gazecie czy Internecie coś co mnie zdenerwuje, po prostu idę pobiegać.

 

Nie masz ochoty tego wszystkiego skomentować? Podać swojej wersji wydarzeń?

Mam wiele okazji, żeby to zrobić, tylko po co? Nie mam potrzeby prowadzić publicznej debaty na tematy osobiste. Nie chcę też robić dodatkowego szumu medialnego.

 

Skąd taka siła?

Wiem, że kiedyś moi chłopcy dorosną i będą mogli poczytać to, co już się ukazało w mediach. Mam nadzieję, że milcząc na pewne tematy, zachęcę innych do tego samego. Przy dzieciach należy bardzo wyważyć emocje i złość schować do kieszeni. Nie analizuję przeszłości, dla mnie liczy się jedynie teraźniejszość i przyszłość.

 

A negatywne emocje wyrzucasz podczas biegania?

Tak. Jak chłopcy idą spać, ja idę biegać. Nie zawsze mam na to siłę, ale po treningu mam taką satysfakcję, że pomimo zmęczenia wychodzę z domu. Bycie matką to nie tylko zmaganie się z wychowaniem dzieci, nie można zatracić siebie. Owszem nie mam czasu na wiele rzeczy i wizyta u kosmetyczki nie jest na mojej liście rzeczy priorytetowych, ale staram się znaleźć chwilę dla siebie. Ostatnio bieganie daje mi wiele przyjemności.

Co jeszcze sprawia Ci radość?

Jako matce, odkrywanie synów i obserwowanie ich rozwoju. Kiedy widzę, że mój czas i energia, którą im poświęcam daje namacalne efekty w postaci nowych słów czy fajnych zachowań, jestem bardzo szczęśliwa. A tak poza tym to chwile takie jak ta, czyli spotkanie przy dobrej kawie.

Dodaj komentarz

Komentarze



Inowacyjna gospodarka