Jesteś tutaj: Strona główna » Baza Wiedzy » INNE » Reni Jusis

Reni Jusis

Najsławniejsza Ekomama

Bywała „Zakręcona”. Jest „Międzyplanetarna”. Zawsze ma „Oczy szeroko otwarte”. Żyje tak jak śpiewa – naturalnie… Poznajcie Reni Jusis, piosenkarkę, wojowniczkę i eko – mamę!

(…) Później wzięliśmy się za naturę
Ktoś przyniósł całą aparaturę
Zaczął polepszać, powiększać i zmieniać
W ruch poszła matma, fiza i chemia
Teraz są skutki bo rozum krótki
Ten problem w cale nie jest malutki
Bo w naszych ciałach niestety liczne
Są dziś szkodliwe związki chemiczne

Stop global experiment! (…)” Sidney Polak feat Reni Jusis

Czy w Twoim ciele są wciąż “liczne, szkodliwe związki chemiczne”?

Obawiam się, że tak, ponieważ syntetycznych związków chemicznych niestety nie można usunąć z naszych organizmów, co gorsza przekazujemy je następnym pokoleniom. Podobno każdy dorosły człowiek ma ich w obecnych czasach około 300 w swoim organizmie! Zacznę jednak od genezy tego kawałka, bo z nim związany jest początek mojej „eko – krucjaty” (śmiech), którą od zajścia w ciążę prowadzę. Kilka lat temu dostałam od WWF (World Wildlife Fund) zaproszenie na badania krwi, które miały stwierdzić obecność toksycznych substancji chemicznych w mojej krwi (w akcji brał udział między innymi Piotr Najsztub i Maja Ostaszewska ). Byłam pewna, że moje wyniki będą świetne, bo od zawsze dbałam o zdrowie. Błąd! Okazało się, że moja krew prawie przypomina laboratorium chemiczne. Znajdował się w niej między innymi DDT – środek owadobójczy wycofany z użycia w Polsce nim przyszłam na świat. Musiałam go przejąć z mlekiem mamy. Wtedy pierwszy raz zaczęłam się zastanawiać nad stanem środowiska naturalnego, nad tym co jem i z czym ma kontakt mój organizm. Zaangażowałam się w akcje WWF’u i nagrałam z Sydney’em Polakiem kawałek, który zacytowałaś.

„Eko – krucjata”, brzmi poważnie i radykalnie… Aż mi ciarki po plecach przeszły (smiech)!

Kiedy dwa lata temu zaszłam w ciążę, moje eko – działania bardzo się nasiliły. Poczułam się jak „matka – wojowniczka”, która jest gotowa zrobić wszystko dla ochrony dziecka i rodziny. Dowiedziałam się, że kolejne pokolenia mają coraz słabszą odporność. Chemia w naszym życiu jest wszędzie – w środkach czystości, w żywności, meblach, zabawkach, komputerach, w glebie czy w powietrzu. Postanowiłam, że jak na bezludnej wyspie zacznę robić jak najwięcej rzeczy sama, od podstaw np. piec chleb. Wprowadziłam do mojej kuchni jedzenie ekologiczne, nie przetworzone, lokalne, zgodne z porami roku. Kocham gotować, a teraz wiem, że to co podaję mojej rodzinie jest na dodatek zdrowe. Inspiruje mnie kuchnia pięciu przemian i makrobiotyczna.

Co w życiu codziennym Reni Jusis robi dla dobra natury (w tym własnej rodziny)?

Używam ekologicznych środków do czyszczenia mieszkanie na bazie octu, soli i olejków eterycznych. Piorę w ekologicznych środkach lub stosuję orzechy lub kule piorące. Nie kupuję kosmetyków na bazie petrochemicznych związków chemicznych, jestem fanką szarego mydła i kremów organicznych. Używam pieluszek wielokrotnego użytku. Mój synek nosi rzeczy , które dostałam od koleżanek, a ja przekazuję je dalej. Szukam dla małego ubranek wyprodukowanych z naturalnych włókien. Nie jestem jednak fanatyczką i podchodzę do tematu rozsądnie. Nie jestem fanką energooszczędnych żarówek. Dlaczego? Bo zawierają szkodliwą rtęć i migotają, co negatywnie wpływa na wzrok.

Jesteś więc prawdziwą Eko Mamą, tak zresztą nazywa się cykl, który prowadzisz dla Dzień Dobry TVN. Jak powstał ten pomysł?

Postanowiłam podzielić się z innymi mamami moją drugą pasją, jaką obok muzyki jest ekologia. Jest cała rzesza świadomych rodziców, którzy mają podobne poglądy. TVN zgodził się poświęcić temu czas antenowy i tak się zaczęło. Warto jest wyjść z domu i zrobić coś dla innych. W czasie ciąży przeczytałam „The continuum concept” Jean Lidloff, książkę poświęconą naturalnemu rodzicielstwu zwanemu również rodzicielstwem bliskości. Na czym to polega? Na powrocie do natury. Nasi rodzice byli bardzo postępowi, często zostawiali nas w wózeczku lub łóżeczku, szybko przestawiali na karmienie butelką. Moja intuicja podpowiada mi, że moje dziecko powinno być jak najwięcej przy mnie, potrzebuje wziąć być karmione piersią. Lubi w bezpieczny sposób być noszone w chuście. Wierzę, że taki maluch, który we wczesnym dzieciństwie zazna tyle bliskości i czułości od rodziców, będzie potem sam wyskakiwał z ich ramion i odkrywał świat. O tym mówimy w programie, podpierając nasz przekaz słowami zaproszonych specjalistów.

Czy Tomek też jest eko – tatą?

Tak, ale nie do końca tego świadomym. Mąż większość rzeczy robi instynktownie. Na przykład kiedy byłam zmęczona po porodzie to on nosił pierwszy syna w chuście. Poza tym Tomek widzi i docenia plusy mojej „eko – misji”. Nasz synek ma już 10 miesięcy i jeszcze nie chorował, nie był również przeziębiony. Wierzę, że to zasługa konsekwentnego budowania jego naturalnej odporności. Takie dowody mam nadzieję przekonają innych rodziców.

Dodaj komentarz

Komentarze



Inowacyjna gospodarka