Jesteś tutaj: Strona główna » Baza Wiedzy » DOM » Sekrety teorii gier w służbie rodzicom

Sekrety teorii gier w służbie rodzicom

Jeśli nie możesz nauczyć dzieci, żeby jadły warzywa albo sprzątały po sobie zabawki, z pomocą przychodzi teoria gier.

Przyjęcie się skończyło. Został ostatni kawałek ciasta. Trójka twoich dzieci ma na nie ochotę i gotowa jest się o nie wykłócać do upadłego. Jeśli wiesz cokolwiek na temat teorii gier, możesz rozwiązać sprawę w klasyczny sposób: jeden dzieciak kroi ciasto na części, a kolejny, jako pierwszy, wybiera swój kawałek Jednak co z trzecim malcem?

Najważniejsze w teorii gier, według Barry’ego Nalebuffa, profesora Yale School of Management, jest zrozumienie perspektywy innych graczy. Nie chodzi o to, by wejść w czyjąś skórę, ale by zrozumieć, jak inni zachowują się, będąc w swej własnej skórze. „Dobra teoria gier docenia te wszystkie dziwactwa i cechy, które czynią nas tym, kim jesteśmy” – mówi Nalebuff.

Tak więc, jak poradzić sobie z problemem podziału ciasta na trzy części? Spróbuj tak: najpierw tnie kawałek na pół pierwsze dziecko, a drugie wybiera jedną część. Następnie, ta sama dwójka dzieli swoje kawałki na trzy części. Na koniec, trzecie dziecko wybiera, jako pierwsze, kawałek z każdej z tych porcji. Może to trochę skomplikowane, ale wszyscy powinni być zadowoleni i mieć poczucie, że sprawiedliwości stało się zadość.

Kolejny problem – czas na sprzątanie, do którego żadna z pociech się nie pali. Tutaj możemy zastosować sposób zwany „wet za wet”. Zamiast mówić: „sprzątnijcie swoje zabawki”, poleć każdemu z dzieci, po kolei, by sprzątnęło jedną zabawkę: „najpierw ty, potem ty, a potem ty...”. W ten sposób, w pokoju szybko zapanuje ład.

Jeżeli chodzi o radzenie sobie z niejadkami, możemy zastosować taktykę wyboru. Kiedy stawiasz jeden rodzaj jedzenia, dziecko może przez przekorę odmawiać. Połóż więc na talerzu cztery różne rodzaje pokarmu, wtedy pociecha zje dwa z nich i będzie czuła, że coś wygrała, bowiem dwóch nie będzie musiała konsumować.

W teorii gier, tak jak w rodzicielstwie, trzeba też stosować system kar. Joshua Gans, ekonomista z Uniwersytetu Toronto i autor książki „Parentonomics” („Rodzicielonomia”), twierdzi, że dużo prościej jest powiedzieć: „zastanawiam się nad karą” i udawać, że się ją właśnie wymyśla, niż rzeczywiście za każdym razem straszyć czymś konkretnym. Najgorzej, jeśli w nerwach grozimy jakimiś sankcjami, których i tak nie będziemy w stanie wprowadzić w życie, typu: „w tym roku nie będziecie miały Świąt”. Według Gansa, wystarczy tylko zagrozić, że właśnie się myśli o karze, zamknąć oczy i policzyć do dziesięciu.

William Poundstone, autor książki „Rock Breaks Scissors: A Practical Guide to Outguessing and Outwitting Almost Everybody” („Nożyczki tną kamień. Praktyczny przewodnik, jak odgadnąć zamiary i przechytrzyć niemal każdego”), opisuje historię opowiedzianą mu przez specjalistę od teorii gier, Merrilla Flooda. Chciał on, by jedno z jego trojga kilkunastoletnich dzieci, za pieniądze, zaopiekowało się swoim młodszym rodzeństwem. Cała trójka chciała dostać tę „pracę”. Flood przeprowadził aukcję, kto da najmniej. Uprzedził jednak, że taka aukcja może doprowadzić do wylicytowania ceny za usługę, która będzie poniżej jakiegokolwiek minimum. Aby się przed tym ustrzec, nastolatki mogły się przedtem pomiędzy sobą porozumieć. Mimo to, w ferworze licytacji, cena zeszła do 90 centów. Poundstone upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu: nauczył swoje dzieci współpracy i zaoszczędził pieniądze na pilnowaniu najmłodszej pociechy.

 

Na podst. Game Theory Secrets for Parents, Jennifer Breheny Wallace, The Wall Street Journal

Dodaj komentarz

Komentarze



Inowacyjna gospodarka