Jesteś tutaj: Strona główna » Baza Wiedzy » RODZINA » Żyj dłużej i podziękuj ekonomii

Żyj dłużej i podziękuj ekonomii

Żyj dłużej i podziękuj ekonomii

W krajach rozwiniętych oczekiwana długość życia to jakieś 80 lat - prawie dwa razy tyle, co 100 lat temu. Wskaźnik ten mówi, ile będzie żył ktoś, kto urodził się dzisiaj, jeśli obecne wzorce śmiertelności się nie zmienią. Ale one się zmieniają – na lepsze.

Dlatego urodzeni w zeszłym stuleciu żyli znacznie dłużej, niż zakładały statystyki w chwili, gdy przychodzili na świat. A współczesne noworodki mają duże szanse grubo przekroczyć 80-tkę.

 

100 lat temu ludzie często nie dożywali starości, choćby z powodu nieuleczalnych wtedy chorób. Dziś są to na tyle rzadkie przypadki, że na statystyki wpływa głównie wzrost oczekiwanej długości życia osób po 60-tce. A tu poprawa wynosi 1-2 miesiące rocznie.

 

Największa korzyść z postępu technologicznego to osiągnięcia w ratowaniu życia. Może i miło żyć dłużej, ale jak to wpływa na gospodarkę? Pytanie jest niedorzeczne. We wzroście gospodarczym chodzi o stwarzanie ludziom większych możliwości, a ci niczego nie poszukują bardziej, niż szansy na dłuższe życie. Mocnym dowodem na to jest kwota, jaką są skłonni zapłacić, by żyć (choćby trochę) dłużej.

 

Na „kryzys” demograficzny składa się, m.in., koszt emerytur. Ktoś urodzony dziś, kto przejdzie na emeryturę jako 60-latek i dożyje do setki, będzie tyle samo lat pracował, co odpoczywał. Społeczeństwo skłania się ku oczywistemu rozwiązaniu, czyli elastycznej emeryturze: niech ludzie sami wybierają, jaki kompromis między pracą a niepracowaniem im odpowiada.

 

To pewne, że niepokój bierze się z rozwoju, który poszerza nasz wybór.

 

Wydłużanie życia kosztuje. Co prawda, styl życia jest tu ważniejszy, niż medycyna, niemniej koszty opieki zdrowotnej będą coraz większą częścią dochodu narodowego. Ale te pieniądze społeczeństwo naprawdę chce wydawać.

 

Jest też kwestia obciążenia, jakim dla młodszej siły roboczej jest starzejąca się populacja. Przybywa seniorów, spada wskaźnik urodzeń. Miediana wieku, w którym Europejki rodzą dziś pierwsze dziecko, to ponad 30 lat. Lecz nie wiemy, czy będą one w sumie miały mniej dzieci czy też jedynie później, a rozmiar rodziny to kluczowa zmienna.

 

Trudno cokolwiek przewidzieć. Jedno jest pewne: niepokój bierze się stąd, że rozwój poszerza wybór. Wyższy standard materialny, czy więcej czasu wolnego, dogadzanie sobie, a może szanse kobiet na karierę zawodową połączoną z życiem rodzinnym.

 

Co się może nie podobać w tym rozwoju? Dlaczego ma nas obchodzić niższy PKB na głowę albo wyższy udział wydatków publicznych w dochodzie narodowym, jeśli jest konsekwencją tego, co sprawia, że jest nam lepiej?

Dodaj komentarz

Komentarze



Inowacyjna gospodarka